Storyboards (IOS)

Potrzeba matką wynalazków – jednak czasami wystarczy poszukać na google. Właśnie w ten sposób odkryłem rewelacyjną aplikację na iPad’a – Storyboards. Zacznę jednak od początku.

Wszystko zaczęło się podczas planowania nagrania teledysku dla grupy Jenna Eight (której perkusistą jest mój znajomy ze studiów). Zespół miał kilka luźnych pomysłów, związanych głównie z kręceniem samej kapeli, lecz bez konkretnych propozycji na wątki fabularne. Te elementy planowaliśmy z kumplem (rewelacyjnym fotografem, który jakiś czas temu zaczął zajmować się teledyskami) głównie podczas rozmów – małych burz mózgów. Niestety żaden z nas nie jest rysownikiem/grafikiem przez co przelanie naszych pomysłów na papier w formie zrozumiałej dla innych jest praktycznie niemożliwe. I tu z pomocą przyszła fenomenalna aplikacja na tablety firmy Apple – Storyboards.

Storyboards to bardzo prosty program służący do tworzenia scenopisów obrazkowych. Jego największą zaletą jest fakt, że przy tworzeniu własnych prac nie są wymagane „zdolności plastyczne”. Sceny budowane są z gotowych elementów (grafik wektorowych zgromadzonych w bibliotece programu) jak i zewnętrznych zdjęć i grafik, które możemy łatwo importować do projektu.

Gotowe projekty można zapisywać do iTunes oraz drukować – przez co nie ma najmniejszego problemu z ich prezentacją. Najważniejsze na koniec… aplikacja jest darmowa. Istnieje oczywiście płatna wersja Premium, lecz jej zakup nie jest wymagany przy mniejszych projektach.

Poniżej mały filmik pokazujący możliwości tego programu.

Humor: ogłoszenia

Coś takiego wypatrzyli internauci:

Ja tam profesjonalistą nie jestem (portfolio nie mam) więc raczej się nie załapię.

Mass Effect 3 – demo

Na walentynki Bioware dało swoim fanom malutki prezent – demo Mass Effect 3. Oferowany tytuł ściągnąłem już 14 lecz dopiero wczoraj rano miałem trochę czasu, żeby go uruchomić.

Demo posiada dwa tryby:

  • 2 misje single player (związane z wątkiem fabularnym gry)
  • multiplayer (co-op)
Pierwsza misja to oczywiście rozpoczęcie gry – atak Reaper’ów na ziemię (wybaczcie, ale polskie nazwy stosowane w tej grze są dla mnie absurdalne i staram się ich nie stosować). Jak było do przewidzenia Shepard znajdzie się w samy środku tego ataku i musi jakoś sobie poradzić ;-) Druga misja (jest to najprawdopodobniej jedna z tych, które musimy wykonać aby zyskać lojalność członka zespołu) to operacja ratunkowa samicy Krogan’ów.
Taki wybór udostępnionych misji jest niezwykle przemyślany. Gracz dostaje fragment głównego wątku gry (w tym przypadku rozpoczęcie historii) oraz drobny przerywnik z masą strzelania, wybuchów i wrogów do zabicia. Nie ukrywam, że bawiłem się wybitnie.
Drugi dostępny tryb to multiplayer – 4 osobowy co-op. Na samym początku czułem się dość dziwnie grając z innymi ludźmi, jednak po kilkunastu minutach rozgrywki przeszło mi ;-) Fakt, że innymi postaciami w twoim zespole kierują żywi gracze tworzy niesamowitą rozgrywkę. Snajperzy ładnie kampują, Kroganie walczą w krótkim dystansie, a bionicy sieją niesamowite zniszczenie wspomagając innych grających.
Wrażenia ogólne:
  • sterowanie jest bardziej czułe i dokładniejsze – postać o wiele szybciej reaguje na polecenia przez co gra stała się jeszcze bardziej dynamiczna.
  • poprawiona grafika – wręcz niesamowite, że z konsoli (bo na takiej platformie gram) udało się tak dużo wycisnąć. Grafika jest po prostu śliczna, ale nie „cukierkowa”. Widoki, detale postaci oraz elementów otoczenia są niewiarygodne – a sama gra działa bardzo płynnie.
  • wzrost apetytu – te dwie misje spowodowały, że nie mogę się doczekać pełnej wersji gry.
Poniżej filmik youtube’owy z gameplay’em misji single player.

Teraz pozostało mi czekać, aż mój preorder przyjdzie i wybrać jakiś tydzień urlopu na granie ;-)

Mass Effect 3 – multiplayer

Przyznam się bez bicia, że już 2 miesiące temu złożyłem zamówienie w przedsprzedaży a teraz patrząc na ten filmik wiem, że ten tytuł będzie mnie kosztował dużo czasu.

9 marca będzie początkiem nowej ery marnotrawienia czasu na gry komputerowe.

New Year’s Resolutions (2012)

Trochę z opóźnieniem, lecz warto w końcu podsumować zeszły rok. Śmieszne jest jak to cele ustalone na początku roku zmieniają się wraz z upływem czasu. Z tego właśnie względu na ten rok ustalam właściwie jeden główny cel (ot takie postanowienie) oraz pewne, dodatkowe kierunki, które chciałbym zwiedzić.

Postanowienie noworoczne: właściwe zarządzanie czasem (Time Management) w życiu prywatnym. W sprawach zawodowych nie mam najmniejszego problemu ze stosowaniem metodologii Getting Things Done (uzupełnionej przez własne rozwiązania), jednak po wyjściu z biura wszystko to zostaje za plecami. Zdecydowanie trzeba to zmienić bo inaczej za rok zupełnie już o niczym nie będę miał pisać.

No to podsumujmy. Na czerwono cele totalnie zawalone, oliwka to takie, które poszły w odrobinę inną stronę, natomiast zielone to te zakończone sukcesem.

  1. Napisać aplikację dla Androida (pewnie pod własnego Samsunga). -
  2. Rozwinąć bloga – więcej publikacji, a mniej niedokończonych szkiców.
  3. Kurs języka obcego
  4. Nauczyć się pythona+django.
  5. Zacząć ćwiczyć – poprawić wagę i sylwetkę.
  6. Wrócić do fotografii.
  7. Wrócić do treningów sztuk walki (Kalaki lub Kung Fu).
  8. Umeblować pokój.
  9. Czytać więcej książek.
  10. Rowerowe wakacje za granicą (Bornholm)

 

Kategoria czerwona to niestety „ciągły brak czasu” – oczywiście spowodowany nieumiejętnym jego zarządzaniem po mojej stronie. Doliczając do tego dość znaczące wydatki związane z remontem domu oraz dokupowanie brakującego sprzętu AGD, wypełnienie wielu postanowień stało się po prostu nieosiągalne. „Brak czasu” doprowadził do tego, że w prywatnej skrzynce mailowej mam maile sprzed 4-8 tygodni, które nadal czekają na odpowiedź… O smsach w telefonie nawet nie wspominam… Żenada. Właśnie dlatego Time Management jest tak istotny na ten rok.

Oliwka:

Dwa cele związane z programowaniem musiały zmienić swój kierunek. Zamiast Androida czy pythona poszedłem w stronę VB oraz VBA w Excelu. Rewelacji może nie ma, lecz zdecydowanie podniosłem swoje kwalifikacje w tym zakresie – i myślę, że będę się dalej w tę stronę rozwijał.
Meblowanie mieszkania – tutaj już całkowicie zboczyłem z kursu, lecz są pewne osiągnięcia. Wyremontowałem system CO w domu rodzinnym, zmieniłem mieszkanie (kupując do niego kilka rupieci). Umeblowanie pokoju zmienia się w umeblowanie mieszkania (które, jeśli cząstki Higgsa pozwolą, nie będzie ostatecznym mieszkaniem, lecz uda się je zmienić – nic więcej nie piszę, żeby nie zapeszać).

 

 

Zakończone sukcesem:

Książki – bardzo pozytywna zmiana. Nadrobione zaległości w fantastyce (Saga Pieśni Lodu i Ognia, Imperium Czerni i Złota, dokończyłem sagę Miecza Prawdy i wiele, wiele innych). Pozostaje utrzymać to tempo.

Fotografia – udany powrót. Dzięki pomocy dwójki znajomych z pracy udało mi się w miarę rozwinąć w zeszłym roku w dziedzinie amatorskiej fotografii. Z osiągnięć można wspomnieć o udziale w kręceniu teledysku dla zespołu Burn The Witch (kręcony w starym Prefabecie) oraz o wyróżnieniu w konkursie EOS Adventure. Może w tym roku douczę się (i poćwiczę) na tyle, żeby jakąś nagrodę zgarnąć ;-) W 2012 roku chciałbym nauczyć się pracować ze sprzętem studyjnym oraz światłem zastanym – zobaczymy co z tego wyjdzie.