Jak się nie pakować…

ku pamięci…

Gdy pakujesz się na jakiś wyjazd (który uwzględnia lot samolotem) naprawdę warto dokładnie sprawdzić wszystkie kieszenie torby/walizki.

Przechodzę przez Security Check na Balicach. Pasek, klucze, portfel oraz telefon na jednej tacy natomiast torba na drugiej. Całość leci przez xray a ja przez wykrywacz metali. Wszystko super, aż do momentu kiedy odbieram rzeczy gdy strażnik pyta się mnie czy to jest moja własność.

Ja: Tak.
Strażnik: Proszę otworzyć.
Otwieram torbę, strażnik zaczyna w niej grzebać i po 10 sekundach wyciąga mój składany nóż.
Ja: Ooo, znalazł się.
Strażnik: Znalazł się… Ale ten kolega już z nami nie poleci.

Na szczęście skończyło się tylko na upomnieniu i małym przypomnieniu jakich przedmiotów nie wolno wnosić do kabiny samolotu pasażerskiego.

Wyciąganie danych z Active Directory przez VBA (Excel)

Ostatnio w pracy potrzebowałem weryfikować znaczną porcję danych z naszym firmowy AD. Z wrodzonego lenistwa szukałem jakiegoś szybkiego gotowca w tym temacie i udało się. Na tym blogu znalazłem fenomenalnie proste rozwiązanie.

Skrypt działa bezproblemowo a dodatkowa lektura na temat LDAP’a pozwala na dalszą rozbudowę kodu.

Teledysk Far Away

Chłopaki z zespołu Jenna Eight zaprezentowali swój pierwszy teledysk – przy którym pomagałem odrobinę (całonocna praca na podziemnym parkingu kosztowała mnie „problemy z korzonkami”). Efekt można zobaczyć poniżej.

Niektórym się podoba, innym nie. Najważniejsze, że zespół jest zadowolony i mogą powiedzieć, że maja swój oficjalny klip. Ja jestem zadowolony, że brałem w tym udział i świetnie się bawiłem.

Humor: ogłoszenia

Coś takiego wypatrzyli internauci:

Ja tam profesjonalistą nie jestem (portfolio nie mam) więc raczej się nie załapię.

Ten pierwszy raz

Każdy to przechodzi… Niestety… Teraz trafiło na mnie.

Jadę sobie spokojnie do domu. Przed przejściem dla pieszych zatrzymuje się samochód, ja zaraz za nim. Ręczny, wysprzęglenie i czekam, aż kolega przede mną ruszy. Mija kilka sekund i nagle słyszę głośny huk, uderzam głową w zagłówek, a później w klakson. Patrzę w lusterko i widzę Panią w zielonej Skodzie załamującą ręce nad kierownicą.

Ogólnie mówiąc, Pani nie zdążyła wyhamować i zaparkowała no moim tyle.

Wychodzę z samochodu, a wyobraźnia działa na wysokich obrotach: rozwalone światła, zniszczony zderzak, masa blachy do klepania – pewnie auto trzeba będzie odstawić do warsztatu.

I tu pierwsze zaskoczenie. Zderzak tylko porysowany, światła całe, blachy minimalnie wgięte. Sprawdzam bagażnik – klapa otwiera się i zamyka (chociaż wymaga więcej siły, żeby wejść w zamek). Milimetrowe spłaszczenie końcówki wydechu. Wygląda nieźle.

Niespodzianką jest Skoda tej Pani. Auto skrócone o jakieś 20-30 cm, przód zmasakrowany, chłodnica w związku małżeńskim z silnikiem – oj z tego auta dużo już nie będzie…

Na szczęście Pani przyznała się do winy, spisaliśmy stosowne oświadczenia i zostało mi załatwianie sprawy u ubezpieczyciela. Ciekaw jestem jak to pójdzie.