Jak wszyscy dobrze wiemy 1 stycznia 2010 zmianiają się stawki podatku VAT (idą co nieco w górę). Oczywiście, jak to w naszym kraju bywa, nikt (włączając w to Urząd Skarbowy) dokładnie nie zna szczegółów. Krajowa informacja podatkowa mówi jedno, lokalne urzędy skarbowe drugie, a biedny przedsiębiorca (do których i ja się zaliczam) całkowicie skołowany zastanawia się jak to wszystko ogarnąć.
Już na początku grudnia umówiłem się z serwisem na zmianę stawek VAT na kasie – tak na wszelki wypadek, żeby mieć zaklepany termin. Dzisiaj rano dotarłem do serwisu i to co zastałem przerosło wszelkie oczekiwania. Kolejka jak przy dobrej wyprzedaży w sklepie dla idiotów. Prawie 50 osób w ogonku, każda trzymająca pod pachą 2 lub 3 kasy. Na szczęście właściciel serwisu oznajmił tłumowi, że dzisiaj przyjmowani są tylko klienci umówieni wcześniej, a osoby nie posiadające terminu są proszone do pani Agnieszki celem ustalenia takiego. Zaczął się płacz i zgrzytanie zębów, ale szef nie odpuścił i zachęcił ludzi od ustawiania się w kolejce do biurka p. Agnieszki. Wiele osób było zrozpaczonych słysząc, że najwcześniejszy wolny termin przypada po 7 stycznia
Po uiszczeniu okrągłej sumy za usługę serwisową zadowolony wróciłem do auta odprowadzany zawistnym wzrokiem zgromadzonych w serwisie ludzi. Jestem już przygotowany na Nowy Rok